"Teoria Portali" to powieść fantastyczna, z której dowiesz się czego dowodzi Teoria Teorii Łańcuchowych, dlaczego upadła Atlantyda, kto walczył w wojnach odbytowych oraz dlaczego Bóg stworzył wszechświat.
Jeżeli lubisz się pośmiać, masz dystans i wyobraźnię, jeśli brakuje ci humoru Douglasa Adamsa i jeżeli podobały ci się piosenki Martina - to nie ma siły: "Teoria Portali" musi ci się spodobać!
Wszystkie piosenki na tej stronie można ściągać za darmo.
Tak, można, legalnie i uczciwie.
My jesteśmy ich autorami, i skoro mówimy, że można, to można.
Obrońcy krzyża się znowu uaktualnili. Taka osobna grupa społeczna: obrońcy krzyża. W takim nasileniu występuje tylko w Polsce.
Przyznaję, że jestem pod wrażeniem determinacji tych ludzi. Przed niczym się nie cofną. Gdyby nawet sam Jezus przyszedł i powiedział "ludzie, dajcie spokój z tym krzyżem" to by go zwyzywali od Żydów. Będą bronić krzyż do upadłego - nawet przed samym Jezusem, jak będzie trzeba.
Myślę, że to rodzaj nałogu. Krzyżoholizm. Albo może jakiś niezdrowy pociąg do krzyża. Cross-seksualizm? Nie wiem.
Piosenkę dedykuję licznym rzeszom kretynów piszących komentarze pod moimi piosenkami na YouTube oraz komentujących moje artykuły na Interii. Jest ich zatrważająco wielu. Drodzy kretyni: ani fajna komórka, ani opalenizna po solarium nie zastąpią wam mózgu. Kretyn z najnowszym iPhone'm to dalej kretyn.
Dedykuję również piosenkę większości dziennikarzy z TVP, Onetu i innych mainstream-owych mediów, którzy nie potrafią myśleć, a tylko po kimś powtarzać. Kretyn, który potrafi sprawnie wciskać Ctrl+C i Ctrl+V, to dalej kretyn.
O politykach nawet nie wspominam. Tym bardziej, że część z nich to nie kretyni, a tylko zwykłe sukinsyny i złodzieje.
Szczególna dedykacja dla tego kretyna, który od lat tłumaczy tytuły filmów z angielskiego na polski, czym wzbudza tym we mnie agresję. Temu kretynowi zwracam uwagę, że "5th element" znaczy "piąty żywioł", a nie "piąty element".
Zdaję sobie sprawę z tego, że wciąż jest sporo osób, które kretynami nie są. Piosenka ta was nie dotyczy, aczkolwiek wiem, że rozumiecie mnie dobrze. Bo mało rzeczy tak irytuje jak kretyństwo bliźnich, które trzeba znosić.
Poziom kandydatów na prezydenta Polski A.D. 2010 takie na mnie wrażenie zrobił, że postanowiłem napisać piosenkę wyborczą dla któregoś z nich. Może któremuś się spodoba. Jest uniwersalna - pasuje do prawie wszystkich jak ulał.
Sprzedam prawa autorskie do piosenki. Kto pierwszy ten lepszy. Tanio.
Ostatnio stwierdziłem, że najmniej pasującym elementem współczesnej Wielkanocy jest... Jezus. Krzyżowanie i wstawanie z grobu jakoś nie pasuje do pisanek, tortów, królików i kurczaków.
Może lepiej by było wyeliminować Jezusa ze święta Wielkanocy, żeby nam nie przeszkadzał w świętowaniu?
Piosenka powstała w pierwszy dzień Wielkanocy, a teledysk w drugi. Jakby było więcej czasu pewnie by było mniej żenujące, ale cóż...
Piosenka, która zachęca do tego, żeby sprawdzać to, co jemy. Może warto zapłacić więcej i jeść coś co się da jeść? Mięso, które się składa z mięsa, kawę, w której jest więcej niż 10% kawy, że o kisielu już nie wspomnę...
Piosenkę dedykuję Kominkowi z podziękowaniami za akcję z BUDYNIEM (nie kisielem, nie wiem co mi się ten kisiel mózgu uczepił) i wszystko co z niej wynikło...
Po tym jak premier nazwał mnie (i nie tylko mnie) obrońcą wolności pedofilów i przestępców, bo nie zgadzam się z wprowadzaniem Rejestru Stron Zakazanych i przywróceniem cenzury w Polsce, napisałem piosenkę.
Pamiętajcie, żeby wyjść z domu sprzed komputera, kiedy przyjdzie na to czas...
1 grudnia 2009 roku Polska stała się częścią Unii Europejskiej.
Obywatele zrzekli się prawa do samostanowienia w referendum, parlament przyjął Traktat Lizboński, który de facto tworzy nowe europejskie super-państwo, a prezydent traktat ratyfikował.
Żyłem już w jednym Związku Socjalistycznych Republik. Od dzisiaj żyję w kolejnym. Różnica jest tylko taka, że ci ze wschodu rządzili przemocą, a ci z zachodu przekupywaniem. Jedni i drudzy kłamią i kradną aż furczy.
Polacy niczego się z historii nie uczą. Może faktycznie nie zasługują na wolność, skoro tak łatwo ją oddają?
Lemingi to takie małe zwierzątka, które najbardziej są znane z tego, że idą bezmyślnie przed siebie dużą grupą, a kiedy nie daj Boże dojdą nad urwisko to zbiorowo skaczą w dół.
Ludzie, którzy pierwsi odkryli te zwierzątka pomyśleli, że lemingi popełniają zbiorowe samobójstwo.
Ale to nie prawda. To po prostu tłum, jak każdy inny. A w tłumie każdy robi to, co robi gość przed nim, a gość przed nim idzie do przodu, bo go popychają ci z tyłu.
Podobieństwo lemingów do współczesnych Polaków jest tak zdumiewające. Chciałbym wobec tego zaproponować "Hymn Lemingów" jako nowy hymn Polski! Uważam, że o wiele lepiej pasuje niż dotychczasowy. Można też spróbować zmienić nazwę kraju na "Polska Rzeczpospolita Lemingowa".
Piosenka okolicznościowa z okazji sprawy emerytki z Łodzi, która ma zapłacić 300 złotych kary, za to, że nie wystawiła paragonu czym naraziła państwo na stratę 3 groszy.
Koszt procesu wyniósł 170 złotych.
Nic, tylko podziękować biurwom sądowo-skarbowym za to, że tak o nas dbają.
Tekst: Martin Lechowicz
Muzyka: trad. ("London Bridge is Falling Down") Udział wzięli:
Martin
Becia
palacz z dołu
Dla tych, którzy się nie zorientowali: ta piosenka to tylko taki żart. Jest głupia, bo ma być głupia. Tak dla jaj. Jak nie wiesz, co to znaczy "dla jaj" to nie słuchaj, bo zmarnujesz tylko czas.
Piosenka o tym jak zarasta nam życie, kiedy skupiamy się nad ściganiem marzeń o niedostępnym ogrodzie Eden, zamiast na pielęgnowaniu ogródka, który mamy.
Z gatunku piosenek wymagających nie tylko skupienia się nad słowami, ale i dłuższego pomyślenia nad nimi.
Przy okazji: proszę o boleśnie szczere (ale nie anonimowe) komentarze co do tego jak wyglądam z brodą.
Z gatunku piosenek wymagających nie tylko skupienia się nad słowami, ale i dłuższego pomyślenia nad nimi.
Piosenka o tym jak zarasta nam życie, kiedy skupiamy się nad ściganiem marzeń o niedostępnym ogrodzie Eden, zamiast na pielęgnowaniu ogródka, który mamy.
Polska wersja piosenki Little Boxes.
Napisałem ją 1 maja...
Przesłanie tej starej amerykańskiej piosenki jest tak aktualne, że nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zrobić własnej wersji. Przy okazji dostosowałem ją trochę do polskiej rzeczywistości.
Mam nadzieję, że ktoś nagra własną wersję tego "przeboju", bo nie ukrywam, że moje wykonanie pozostawia wiele do życzenia...
Piosenka na cześć Bartka: człowieka-pająka, który 22 kwietnia wspiął się bez zabezpieczeń na hotel Marriott w Warszawie. Na dole zebrali się strażacy, policja, karetki, straż miejska, którzy co prawda nie dostali zaproszeń od alpinisty, ale i tak przyszli popatrzeć w nadziei, że spadnie i okażą się potrzebni. Niestety, nie udało im się. Nie spadł.
Na dachu zamiast gratulacji Bartek otrzymał zaproszenie do aresztu. Kilka dni później, po naradzie, służby miejsce sfrustrowane tym, że niepotrzebnie przyjechały postawiły mu zarzut z art 66 Kodeksu Wykroczeń ("kto złośliwie lub ze swawoli wprowadza służby miejskie w błąd..."). Grozi za to grzywna do 1500zł.
Jak widać w Polsce łatwo wprowadzić służby miejskie w błąd. Wystarczy swawolnie ich o niczym nie zawiadamiać i złośliwie nie chcieć żeby przyjeżdżały. A one od tego wpadają w błąd...
Wyrazy uznania dla Bartka-pająka za odwagę składają Kompletni Nieprofesjonaliści!
Piosenka na cześć Bartka: człowieka-pająka, który 22 kwietnia wspiął się bez zabezpieczeń na hotel Marriott w Warszawie. Na dole zebrali się strażacy, policja, karetki, straż miejska, którzy co prawda nie dostali zaproszeń od alpinisty, ale i tak przyszli popatrzeć w nadziei, że spadnie i okażą się potrzebni. Niestety, nie udało im się. Nie spadł.
Na dachu zamiast gratulacji Bartek otrzymał zaproszenie do aresztu. Kilka dni później, po naradzie, służby miejsce sfrustrowane tym, że niepotrzebnie przyjechały postawiły mu zarzut z art 66 Kodeksu Wykroczeń ("kto złośliwie lub ze swawoli wprowadza służby miejskie w błąd..."). Grozi za to grzywna do 1500zł.
Jak widać w Polsce łatwo wprowadzić służby miejskie w błąd. Wystarczy swawolnie ich o niczym nie zawiadamiać i złośliwie nie chcieć żeby przyjeżdżały. A one od tego wpadają w błąd...
Wyrazy uznania dla Bartka-pająka za odwagę składają Kompletni Nieprofesjonaliści!
Towarzyszy nam codziennie. Jest przy nas w zdrowiu i chorobie, szczęściu i smutku. Tak często o niej mówimy nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Niech ta oda będzie wyrazem uznania dla niej.
Ludzie mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, ale kryzysu się boją. Czego się boicie? Kryzys szczęścia wam nie odbierze. Jeżeli pieniądze są największą wartością, to nic naprawdę wartościowego w życiu nie macie. Więc i nic nie stracicie. Więc, koniec końców, nie ma się czego bać!
Tak naprawdę ta piosenka wyszła mi nieszczególnie. Ale skoro już napisałem, trudno, niech idzie w świat. Będą lepsze.
Eksperymentalnie dodałem drugą gitarę i harmonijkę. Tak na próbę.
Jacek Kaczmarski napisał cztery części "Obławy". W każdej z części można rozpoznać alegoryczny opis jakiegoś kawałka historii Polski.
Bard umarł, ale historia trwa nadal.
Gdyby Jacek Kaczmarski żył, jak opisałby dzisiejszą rzeczywistość w kolejnej części "Obławy"? Jak zobrazowałby dzisiejsze czasy, dzisiejsze wolne wilki i tych, którzy ich tępią?
Zastanawiałem się nad tym, a wynikiem przemyśleń jest ta piosenka.
Być może wielu się oburzy, że "podpinam się" pod znany (ba - legendarny już) tytuł, ale i Jacek Kaczmarski "podpiął się" przecież pod piosenkę Wysockiego. Poza tym, cóż: lepszy żywy pies, niż martwy lew, jak mówi Pismo. Jacek już nic nie napisze, a nikt z żyjących nie postarał się o wyśpiewanie własnej, nowej "Obławy", skrojonej na współczesne czasy. Skoro więc nikt nie chce - ja to zrobię.
Nawet jeżeli pomyje płynąć będą grzmiącym wodospadem na moją głowę za profanacje niedoścignionych dzieł Jacka Kaczmarskiego - niech płyną. A ja i tak powiem to, co mam do powiedzenia.
Pomimo całej głupoty tego żałosnego święta, przyznaję, że miłość jest piękna i daje dużo radości. Seks też (aczkolwiek pod pewnymi warunkami). Życzę więc tym, którzy mają swoją parę, żeby się z tego cieszyli, a jak się nie cieszą, to albo niech zaczną, albo niech się pożegnają. Bo związek, który nie daje radości nie powinien istnieć. A ci, którzy nie mają parki, też niech się z tego cieszą, bo wolność też jest piękna. I niech pamiętają, że warto poczekać. O czym zaświadcza niniejszym - bard Martin.
Chciałbym tą piosenką podziękować pracownikom tanich linii lotniczych, którzy zabrali mi mój scyzoryk, korkociąg, puszkę Tigera i gaz pieprzowy. Chodzę z tym po ulicach od lat i jeszcze nikogo nie sterroryzowałem. Paranoję należy leczyć, panowie, a nie obdarowywać nią innych (jak pchła syfilisem).
Piosenka przypominająca co to są za święta. Wersja audio (MP3), bo dużo osób prosiło. Proszę bardzo, można puszczać, kopiować, co kto chce. Na licencji RCC (Róbta Co Chceta).
Dziś piosenka smutna, bo mi smutno. Ostatnio namnożyło się ludzi, którym nic złego nie zrobiłem, a mnie nie lubią. Psalm 3 o tym mówi. Słowa: król Dawid, muzyka: nie wiadomo kto. In English.
Ok, to nie jest moja piosenka. Zaśpiewałem ją sobie przy okazji i nagrałem z rozpędu, a zamieszczam tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że parę osób ją chciało. Nie wiem dlaczego, mnie się nie podoba. Ale, żeby mnie przestali o nią nudzić - pyk! I jest.
Ku czci pamiętnych wydarzeń z 15 października 2008, kiedy to premier i prezydent nie mogli się dogadać, kto ma lecieć na szczyt Unii w Brukseli. Premier zabrał prezydentowi samolot, prezydent wyczarterował własny, w Brukseli siedzieli w 4 osoby na 2 krzesłach i usiłowali nie zauważać, jakiej rozrywki dostarczyli reszcie Europy.
Przypuszczam, że po wszystkim nikt już w Europie nie będzie traktować polskich władz poważnie. No i dobrze. Ja ich nigdy poważnie nie traktowałem.
Ballada o pchle, która była zakochana i przenosiła groźną chorobę. Dziękuję przy okazji Kaji C. za pomysł, który mi dziś nieświadomie podsunęła. A myślała, że się wygłupiam jak powiedziałem, że to dobry pomysł na piosenkę...
Kiedyś, dawno, dawno temu, słuchałem przy ognisku jak ludzie śpiewają piosenki. I nagle uświadomiłem sobie, że słowa tych wszystkich piosenek są zawsze nijakie i neutralne, nikogo nigdy nie urażą, nie zdenerwują ani nie zszokują. Postanowiłem, że chociaż jedną taką piosenkę muszę mieć, żeby móc ją śpiewać przy ognisku. I tak powstała Piosenka Neutralna.
Jedna ze starszych piosenek. Stara bardzo. Tekst jest zdecydowanie poważny i dość oczywisty: mówi o konformizmie. Co do muzyki - czy ktoś ma pomysł jak nazwać ten styl? Bo rock to na pewno nie jest...
Napisałem po tyleż burzliwym, co wspaniałym romansowaniu z tyleż burzliwą, co wspaniałą Gosią, zakończonym niełatwym rozstaniem. Została po tym wszystkim piosenka. In English.
W niektórych kręgach narodowo-religijnych istnieje specyficzne pojęcie tolerancji i miłości. W skrócie mówiąc, kocha się tam wszystkich ludzi, pod warunkiem, że są tacy jak my. A jak są inni, to miłość przejawia się w taki sposób, że stara się ich wyleczyć. Ewentualnie nawrócić.
Bo czy miłość nie polega na tym, żeby uczynić drugiego szczęśliwym? A wiadomo, że człowiek może być tylko wtedy szczęśliwy, kiedy jest taki jak my. Czyńmy więc ludzi szczęśliwymi. Jeżeli trzeba, to nawet wbrew ich woli. Bo oni są chorzy, opętani, pod złym wpływem, i nie wiedzą co robią. A my wiemy. I to robimy.
Uwspółcześniona wersja starej piosenki do muzyki Henryka Warsa. Nie ukrywam, że jest to piosenka, która spodoba się głównie programistom. Napisałem ją pod wpływem pełnych wrażeń ostatnich dni w pracy.
Piosenka, w której autor uprasza co po niektórych, żeby go pocałowali tam, gdzie ich ma, jednocześnie opisując skrótowo czym wyżej wymienieni zasłużyli sobie na taki zaszczyt. Zrozumiały opis, mam nadzieję?
Piosenka o PKP. Napisałem z irytacji po tym jak po raz setny usłyszałem w głośnikach "pociąg pospieszny jest opóźniony o 60 minut; za opóźnienie PRZEPRASZAMY". Gdyby to ode mnie zależało, połowę pracowników PKP (zwłaszcza zarząd) wywaliłbym na pysk, potem bym się uśmiechnął i powiedział "przepraszamy"...