Martin Lechowicz - Zawiść wyznacznikiem normalności

Zawiść wyznacznikiem normalności 7

Pojawił się nowy raport OECD. Wynika z niego, że jedni Niemcy zarabiają 10 razy mniej niż inni Niemcy. Ktoś na Interii napisał o tym artykuł pod tytułem: "jaskrawe różnice w zarobkach w RFN".

Skandal jest oczywisty: oto jakiś sukinsyn zarabia 10 razy więcej niż powinien. A ile powinien? Jak to ile? Tyle, co wszyscy. Tyle co ty.

Obywatelu, pamiętaj: zawiść wyznacznikiem normalności!

Pierwszy sekretarz OECD, José Ángel Gurria już rok temu twierdził, że "walka z nierównością płacową musi się znaleźć w centrum dyskusji". Co, po pewnym namyśle, powinno ostatecznie przekonać każdego myślącego człowieka, że Gurria jest idiotą, a OECD bandą niedouczonych komunistów kompletnie pozbawionych wyobraźni.

Bo dążyć do równych płac w gospodarce to mniej więcej to samo co dążyć do równych potencjałów w biegunach baterii.

- Co? Potencjał na plusie jest większy niż na minusie aż o 10 volt! Skandal! Kto do tego dopuścił? Oświadczamy, że walka z różnicą potencjału powinna być w centrum dyskusji wszystkich producentów baterii!

Każdy kto ma blade pojęcie o gospodarce i trochę wyobraźni zdaje sobie sprawę, że nierówne płace są konsekwencją dynamiki rynku. Bo im lepsi stają się jedni pracownicy w tym co robią (a odzwierciedla się to w ich płacy), tym bardziej powiększa się różnica między nimi a tymi, którzy są mierni. Powinno to być dość oczywiste.

Ale nie jest. Urzędnicy europejscy uważają, że idealna bateria to wyładowana bateria, a idealna gospodarka to taka, w której nie ma żadnej dynamiki. Gdzie nie ma pracowników cenniejszych i mniej cennych, przynoszących większy pożytek ekonomiczny i mniejszy.

I zamiast cieszyć się, że najlepsi na rynku stają się coraz efektywniejsi wszyscy dostają cholery na myśl, że praca jednego człowieka jest warta 10 razy więcej niż praca drugiego. Mimo, że efektywna, dynamiczna gospodarka jest w interesie wszystkich, a na stagnacji wszyscy stracą.

72% czytelników oceniło artykuł pozytywnie. Są to ci sami ludzie, którzy 30 lat temu daliby wiele, żeby żyć w kraju o głębokich różnicach płac (np. RFN) niż w kraju, gdzie wszyscy zarabiają tyle samo (np. PRL).

I ci ludzie, którzy przekonali się na własnej skórze, że równość idzie w parze z biedą, brakiem możliwości i upokarzającą walką o rolkę papieru toaletowego, dzisiaj krzyczą "więcej równości"!

Jakie rozwiązania proponuje OECD? Więcej interwencji państwa. Najlepiej w postaci finansowego karania ludzi za to, że są lepsi, pracowitsi i efektywniejsi od innych i nagradzania tych, którzy najmniej się starają.

Moje rozwiązanie? Po czterdzieści kijów w dupę każdemu kto popiera tego typu idiotyzmy. Za głupotę i za brak wyobraźni.

Ktoś zarabia więcej niż ty? To dobrze, ciesz się razem z nim! Czy lepiej mieć sąsiada 10 razy bogatszego czy 10 razy biedniejszego? Czy lepiej mieszkać w kraju pełnym ludzi zdolnych, wybitnych, pracowitych i efektywnych, czy wśród samych przeciętniaków? Jeżeli nikt nie będzie mieć za dużo pieniędzy, to kto ci zapłaci za twoją pracę? Kto będzie tworzyć nowe firmy? Kto cię zatrudni? Biedni?

To, co prymitywna zawiść potrafi zrobić ludziom z mózgiem, nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.

 
Wpis kategorii "Blog", wczoraj, czytany 763 razy, komentarzy: 7
Poprzedni
comments powered by Disqus

Promocja, odc. 2 7

Jak ktoś przegapił część pierwszą to przypomnę, że rzecz dzieje się w Biedronce.  

Zobacz też:

Największy problem wolnego rynku 16

Wolny rynek jest fajny. Wolna konkurencja prowadzi do tego, że mamy coraz więcej, coraz lepsze i coraz tańsze. I to jest fajne. Bo przecież lepiej mieć lepsze niż gorsze i taniej mieć tańsze niż droższe. Nie?

Niektórzy mimo wszystko mówią, że to właśnie źle, bo od dobrobytu się ludziom w dupach przewraca. No fakt, nie przeczę. Sam widzę. Ale z drugiej strony lepszy problem przewróconej dupy niż życia w biedzie. Gdybyśmy wszyscy głodowali to nikt z nas by nie miał czasu ani ochoty na filozofowanie o wolnym rynku, co mówię jako człowiek spasiony po świętach i skacowany po Sylwestrze.

Wpis kategorii "Blog", 4 miesiące temu, czytany 3326 razy, komentarzy: 16

Więcej...

Albo zobacz to:

Skąd wiadomo, że banki to złodzieje? 12

Skąd? Stąd:

Ten wykres pokazuje poziom lewarowania kilku większych instytucji amerykańskich.

Mówiąc bardziej po ludzku: jest to współczynnik tego co firma kupiła do tego na ile ją było stać. Albo inaczej: wskaźnik tego, w jakim stopniu firma handluje na kredyt.

Wskaźnik, żeby być bezpieczny, powinien wynosić 1. Oznacza to, że firma wydaje dokładnie tyle ile ma. Że swój kredyt może spłacić nawet jeżeli wszystkie jej inwestycje przepadną w 100%. Gdyby wskaźnik wynosił 2, firma może sobie pozwolić na to, że 50% inwestycji przypadnie. I tak dalej.

Wpis kategorii "Blog", 7 miesięcy temu, czytany 1837 razy, komentarzy: 12

Więcej...

Site is hosted on HostGator in USA. © 2014 Martin Lechowicz
Property of Liberty Media Limited (07572785), 145-157 St John Street, EC1V 4PW London, UK