Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zakazała publikowania reklam Hoop Coli i Allegro.pl.
Powód?
A co za różnica jaki powód! Cenzura to cenzura. Albo jest wolność słowa albo jej nie ma - nie ma nic pośrodku. Wolność słowa to wolność mówienia tego, co chcę powiedzieć - nawet w reklamie. Nawet tego, co innych oburza albo szokuje. Jeżeli zakażemy jednemu mówić to, co może oburzyć drugiego, to znaczy, że rezygnujemy z wolności słowa na rzecz cenzury.
Wolności słowa w Polsce nie ma.
Bo jeżeli KRRiT ma prawo zakazać komu chce publicznego mówienia w sposób jaki mu się podoba, i nie musi się z tego przed nikim tłumaczeć, to mamy do czynienia ze zwykłą bezczelną cenzurą. KRRiT to Urząd Cenzorski. To organizacja, której zadaniem jest walka z wolnością słowa.
W tym wypadku powodem ocenzurowania dwóch reklam jest "obraza uczuć religijnych". Czyich? Jakich? Tego nie podano. Szef Rady powiedział tylko, że "Rada otrzymała kilka skarg". Rozumiem, że kilka skarg wystarczy, żeby zakazać dostępu do treści kilku milionom ludzi?
Jeżeli tak jest, to ja formalnie zgłaszam skargę na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Jej istnienie godzi w moje poczucie wolności. Moją religią jest wolność, a KRRiT obraża moje uczucia religijne.
Żądam więc niniejszym likwidacji tego cenzorskiego urzędu - i to już. Proszę się rozwiązać, szanowna Rado Cenzorów. My, wolni ludzie, nie życzymy sobie cenzury w tym kraju. A skoro kilka skarg wystarcza, żeby usunąć treści docierające do milionów ludzi, to analogicznie kilka skarg powinno wystarczyć, żeby zlikwidować Urząd Cenzorski (zwany dla niepoznaki KRRiT) w Polsce.
1 grudnia żegnaliśmy się z niepodległością Polski. Czy teraz mamy zacząć się żegnać z wolnością słowa?
Żeby tak całkiem ponuro nie kończyć, polecić chciałem blog Beci. A szczególnie ostatni wpis:
http://ciekawazycia.blox.pl/2009/12/meskosc.html
I jak tu nie być dumnym z tak mądrej kobiety?