Światowy rynek motoryzacyjny obfituje w wiele ciekawych, niezwykłych, mniej lub bardziej udanych produkcji. Ale próżno by szukać dziwniejszego pojazdu niż samochód marki "Polska".
Historia
Aby zrozumieć budowę najnowszego modelu "Polski" o roboczym oznaczeniu "RP IV" należy zacząć od przypomnienia sobie egzemplarzy, które pojawiły się w latach 60-tych ubiegłego wieku. Były to małolitrażowe, brzydkie i niezwykle awaryjne modele o prostej stylistyce, przeznaczone dla masowego, mało wybrednego klienta. Obładowane były taką ilością zabezpieczeń, blokad i automatów, że kierowca praktycznie o niczym nie decydował - wszystko za niego robił automat.
Mimo tego, że fabryka produkowała wyłącznie jeden model dla wszystkich i sprzedawano go tylko w jednym kolorze (szarym), model "PRL" cieszył się dużą popularnością i był w ciągłej produkcji, aż do lat 80-tych. Tym jednak, co najbardziej odróżniało model "PRL" od zachodnich konkurentów, był niezwykły sposób sprzedaży, przypominający system argentyński. Klient podpisywał umowę ratalną i dostawał samochód. Raty spłacał jednak nie za siebie, ale za wszystkich innych kupujących, a wysokość rat uzależniona była nie od tego, ile kosztował samochód, ale ile kupujący zarabiał. Ten kolektywny system ratalny okazał się zupełnie nieudanym pomysłem.
W latach 80-tych firma wpadła w poważne problemy finansowe i stanęła na skraju bankructwa. Do tego awaryjność sprzedawanych samochodów (zwłaszcza całej automatyki) osiągnęła tak wysoki poziom, że firma nie była w stanie ani wymieniać samochodów, ani ich naprawiać, ani nawet zapewnić części zamiennych. W latach 1981-1983 wstrzymano produkcję i ogłoszono bankructwo.
Pod koniec lat 80-tych upadłą firmę przejął nowy zarząd. Dzięki zastrzykowi finansowemu z Zachodu na początku lat 90-tych zaprojektowano i wypuszczono zupełnie nowy model samochodu "Polska". Samochód zwany pieszczotliwie "Wilczkiem" był efektem zupełnie innej filozofii firmy: przede wszystkim miał być tani, ekonomiczny i użyteczny. Nieduży, ale bardzo szybki, palił jedynie 5 litrów na 100 kilometrów i produkowany był (wreszcie) w najróżniejszych odmianach kolorystycznych. Można było zamówić również indywidualnie dobrane wyposażenie. Skończono też z kolektywnym systemem ratalnym, co pozwoliło szybko odbudować płynność finansową firmy.
Jazda "Wilczkiem" była o wiele bardziej ryzykowna niż starym, dobrym "PRL-em", przede wszystkim ze względu na brak licznych zabezpieczeń i automatów, których firma pozbyła się ze względów ekonomicznych. Duża prędkość i brak zabezpieczeń spowodowały gwałtowny wzrost wypadków, które wraz z presją konsumentów zmusiły firmę do produkcji coraz wolniejszych i bardziej zabezpieczonych samochodów. Jako, że koszt każdego nowego modelu był niemal dwukrotnie wyższy niż poprzedniego, firma zmuszona była wprowadzić na powrót system ratalny. Na początku XXI wieku nowe modele były już tak naszpikowane zabezpieczeniami, że ich koszt stanowił ponad 80% ceny całego samochodu.
Model "RP IV"
Najnowszy samochód marki "Polska" jest efektem kolejnych modyfikacji starego modelu "PRL". Od czasów najbardziej rewolucyjnych zmian w "Wilczku", nie dokonano żadnych większych przeróbek. To samo podwozie, ten sam silnik, to samo paliwo. Stosunkowo często wymieniano układ kierowniczy. Obecnie działa on właściwie tak samo jak działał poprzednio, tyle, że jest innej marki, ponoć lepszej. Najwięcej zmian zaszło w wyglądzie, kolorystyce i wyposażeniu. Przywrócono większość starych, drogich systemów bezpieczeństwa i wprowadzono mnóstwo nowych.
Największą wadą nowego samochodu marki "Polska" pozostaje wciąż nadmiar zabezpieczeń i blokad. Mocny, nowoczesny silnik, który jest w stanie rozwijać prędkość do 250km/h jest opatrzony kilkoma blokadami, które uniemożliwiają przekroczenie 75 km/h. Gdyby nawet usunąć blokady, niewiele by to dało, jako że na drogach europejskich obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h na terenie zabudowanym. Smutno, że tyle mocy drzemiącej pod maską maruje się z powodów bezpieczeństwa...
Całością systemów samochodu steruje komputer pokładowy. Niestety jego jakość i szybkość pozostawia wiele do życzenia. Błędy w funkcjonowaniu przerośniętego oprogramowania kontrolującego wszystkie części samochodu zdarzają się niemal codzienne i są jednym z bardziej uciążliwych wad pojazdu.
Firma, zdając sobie sprawę z wad samochodu, uruchomiła specjalny system pomocy dla klientów, dzięki któremu mogą oni sami wybierać jakich zmian oczekują w nowych modelach samochodu marki "Polska". Niestety, mimo licznych propozycji użytkowników i udzielonych im obietnic, firma ogranicza zmiany do wymiany układu kierowniczego, kolorystyki i wyposażenia. Te najważniejsze, niewidoczne dla oka elementy samochodu, pozostają niezmienione od lat. Czyżby zabrakło w firmie zdolnych inżynierów?
Testy
Najważniejszy test to test praktyczny, bierzemy więc na próbę najnowszy model samochodu marki "Polska". Na pierwszy rzut oka wrażenie robi przyjemne: nowoczesna stylistyka nadwozia, umiejętnie dobrane kolory, i charakterystyczny kształt łączący tradycję z nowoczesnością, który znamy z reklam. Dział marketingu spisał się bez zarzutu. W środku samochodu trochę gorzej: wnętrze wydaje się jakby ciasne, a przyrządy ułatwiające jazdę znajdują się w trudno dostępnych miejscach.
Podczas jazdy próbnej ujawniły się dalsze wady: przede wszystkim samochód jest zbyt głośny. Niestety, firma od lat nie robi nic w kierunku redukcji hałasu. W dodatku odgłos silnika w modelu "RP IV" do złudzenia przypomina dobrze znane, nieprzyjemne zgrzytanie starego egzemplarza "PRL". Kolejna wada konstrukcji wychodzi na zakrętach: zbyt słabe amortyzatory powodują, że przy każdym zakręcie samochód przechyla się to na prawo, to na lewo, to na prawo, to na lewo. Ta huśtawka może u co bardziej wrażliwych wywołać chorobę morską. Nie wywoła jej za to zdecydowanie przyspieszenie: ze względu na blokady silnika, przyspieszenie jest mizerne. Tak samo jak prędkość. Czasem wydaje się, że samochód po prostu stoi w miejscu.
Ale to, co najbardziej nas zaskoczyło w testach to nieprawdopodobnie wysokie zużycie paliwa i konieczność ciągłego smarowania. Przed każdą dłuższą jazdą w samochodzie marki "Polska" trzeba coś posmarować. Przysłowie "kto smaruje, ten jedzie" trzeba tutaj stosować na każdym kroku. Elementy układu jezdnego są źle dobrane, niedopasowane i bez smarowania jazda grozi poważnym wypadkiem lub drogim serwisowaniem. Zużycie paliwa w nowej "Polsce" jest niewiarygodne: 28 litrów na 100km! Nie mogliśmy w to uwierzyć, ale kiedy zbadaliśmy sprawę dokładniej, okazało się, że konstrukcja samochodu sprawia, że część paliwa po prostu... przecieka.
Niestety, większość luk powodująca marnowanie się paliwa jest trudno dostępna i niemożliwa do załatania. Jeżeli kontruktorzy nie zmienią tego w przyszłych modelach, nikt nic na to nie poradzi. Oprócz wycieków, około 70 proc. paliwa zużywane jest na ładowanie akumulatora, z którego energia jest dystrybuowana na rozmaite układy, których samochód jest pełen. Można śmiało powiedzieć, że do silnika trafia co najwyżej 20 proc. paliwa, którego i tak silnik nie może w pełni wykorzystać ze względu na blokady. Krótko mówiąc, samochód marki "Polska" charakteryzuje się nieprawdopodobnym marnotrawstwem.
Podsumowanie
Pozostaje trudną do zrozumienia zagadką, dlaczego ktoś chciałby kupić samochód, który ledwo jeździ, wymaga ciągłego smarowania i pali pięć razy więcej niż powinien. Nawet przywiązanie do marki i zachęcający wygląd nie są w stanie wyjaśnić tego fenomenu. Dlaczego ludzie po prostu nie kupią o wiele tańszego i sprawniejszego samochodu innej marki?
Tym bardziej, że jeżeli firma dalej będzie produkować tak nieudane modele o tak wysokiej cenie, z pewnością czeka ją bankructwo. W ostatnich latach spora grupa konsumentów przesiadła się na modele firm angielskich i irlandzkich. Ale wciąż większość z nas pozostaje przy modelu marki "Polska". Dlaczego?
Odpowiedź na to pytanie okazuje się prosta, kiedy zbada się bliżej styl życia kupujących. Okazuje się bowiem, że tak naprawdę mało kto używa samochodu marki "Polska"... do jeżdżenia! Większość z nabywców po prostu w nich siedzi - i tyle. Wygląda na to, że samochodu marki "Polska" używa się do wszystkiego, tylko nie do tego, żeby gdzieś nim dojechać.
I całkiem słusznie, bo i samochód ten nadaje się do wszystkiego, tylko nie do jazdy. Można w nim mieszkać, można w nim spać, można w nim siedzieć w zupełnie dobrych warunkach i nic nie robić. I wtedy wydaje się, że wszystko jest w porządku, bo ten, kto nie jedzie, ten nie wie, ile samochód pali, jak nieprzyjemnie się nim jeździ oraz ile pieniędzy trzeba zużyć na smarowanie i ogromne ilości paliwa.
Wszystkim jednak, którzy chcą gdzieś dojechać, odradzamy samochód marki "Polska". Pozostaje nam mieć nadzieję na to, że być może producent przebuduje kiedyś swój produkt od podstaw, zamiast dorzucać kolejne łaty do starej, nieudanej konstrukcji. I wtedy może, tym nowym modelem, wreszcie sobie pojeździmy. A póki co, pozostaje szeroki wybór zupełnie innych marek.
Czego sobie i Państwu życzę.