Dzisiejszy wpis jest niebezpieczny dla zdrowia. Co bardziej czuli esteci językowi mogą dostać torsji z powikłaniami, kiedy przeczytają to, co za chwilę zacytuję.
Jest to wiersz. Z wierszami jak to z wierszami sprawa jest niejednoznaczna - kwestia gustu. Ale bywają przypadki, kiedy gusta bardzo różnych ludzi są wyjątkowo ze sobą zgodne. Mamy tu ten właśnie przypadek.
Czyj to wiersz? Powiem, powiem, ale najpierw przeczytajcie. Zmuście się i przeczytajcie:
Czymś zwyczajnym się zachłysnęli
I do dziś nie ochłonęli
Nowe sytuacje, przypadki i dziwne zdarzeń sploty
Dały im temat na pierwsze strony
Piszą o czymś szalenie normalnym
Ale wymyślają jak uczynić to antyintelektualnym
Czymś uchwytnym,
i poczytnym
Dziennikarze się rozpisali
Swoje komentarze na portalach dali
Ośmieszają,
Hipokryzję popierają
I... Jaki cel w tym maja?
Media nośnik informacji
Ogromne źródło manipulacji
Tylko nieliczni się odważa
I manipulacji się nie dadzą
Media w Polsce otwartymi się staja
A mimo wszystko tolerancji nie pochwalają?!
Dlaczego stereotypowe myślenie wiedzie prym?
Bo jest łatwiejsze? Tylko, w czym?
Byle pretekst znajdują
i człowieka im nieuległego „szykanują”
Nawet prywatnym ludziom się dostaje
Stacja film bez ich zgody nadaje
Dziennikarze znów opinie wygłaszają
I osobę, której kompletnie nie znają oceniają
Morał 1
Sensacja sensacje goni
I nikt się przed tym nie obroni
Dziennikarze cos pisać jednak musza
Bo inaczej ich z pracy wyrzuca J
Morał 2
Walki z mediami nie ma co prowadzić
Bo tylko na zdrowiu można stracić
Morał 3
Każdy o tym dobrze wie, że nie znając osobiście sytuacji
Że na media skazany jest
Więcej o mediach pisać nie będę i nie musze
na inny temat skieruje ma poetycka dusze
Kimże jest ta poetycka dusza?
Otóż jest to niejaka Isabel. A wiersz został opublikowany 24 lutego na stronie kmarcinkiewicz.blog.onet.pl. Można tam znaleźć też inne dzieła. Są jeszcze lepsze. A najbardziej zachęcam do przeczytania komentarzy pod nimi.
Kim jest Isabel?
Jest to 28-letnia niewiasta, dla której Kazimierz Marcinkiewicz zostawił żonę.
Kim jest Kazimierz Marcinkiewicz?
Jest to były premier tego światłego kraju, człowiek, który przez długi czas był najpopularniejszym politykiem w Polsce. Uważano go - niczym Nikodema Dyzmę - za cud, objawienie, męża opatrznościowego i Bóg wie co jeszcze. Jest to człowiek, który na swojej stronie napisał tak:
"Wiele osób zastanawia się, jaki jest Kazimierz Marcinkiewicz prywatnie. Dla tego wielkiego polityka rodzina zawsze była wartością nadrzędną, o czym świadczą jego słowa: ”Z perspektywy czasu i doświadczeń jeszcze bardziej przekonuje się, że rodzina jest najważniejsza.” Choć życiorys Marcinkiewicza jest bardzo bogaty, zawsze znajdował czas dla swojej rodziny. Kazimierz Marcinkiewicz jest bardzo dumny ze swojej rodziny i czwórki dzieci: Macieja (ur. 1982), Urszulę (ur. 1983), Stanisława (ur. 1986), Piotra (ur. 1995). Dla Marcinkiewicza najważniejsza jest atmosfera i klimat domu rodzinnego."
Ten głęboko wierzący w rodzinę wielki polityk zostawił żonę i postanowił znaleźć nową. Lepszą. Bo wie, że rodzina jest najważniejsza, więc jak się zostawia jedną, to trzeba znaleźć drugą. Długo się zastanawiałem kim jest ta, dla której wielki polityk z nadrzędnymi wartościami rodzinnymi gotów jest instytucję małżeństwa potraktować jak hipis.
No to już teraz wiem.
To Isabel, poetycka dusza, której dojrzałość myśli i subtelność przekazu mieliśmy okazję podziwiać powyżej. Panienka o nieznanym ilorazie inteligencji, który możemy jedynie spróbować oszacować na postawie jej tekstów.
Ale z litości nie będziemy.
Ale może powinniśmy jednak oszacować IQ byłego premiera Polski? Tutaj litość nie wchodzi w grę - bo o ile panienka w niczym nam nie zawiniła (co najwyżej wywołała odruch wymiotny swoją "poezją"), o tyle ten człowiek przez rok sprawował nad nami rządy! I kto wie czy znowu nie będzie się polityką zajmował, bo ponoć w kraju nad Wisłą każdy cud jest możliwy.
Więc zanim będzie za późno, przeanalizujmy chronologicznie fakty: mamy pana, który jest zdolnym politykiem. Następnie pan się żeni. Później pan dostaje władzę nad milionami ludzi. Miliony ludzie myślą sobie: oby ten pan okazał się mądry, prawdomówny i odpowiedzialny. Oby mu Bóg rozumu nie odebrał. Następnie pan sobie rządzi jak uważa za stosowne - konsekwencje ponoszą ludzie (jak to w demokracji). Po jakimś czasie pan przestaje mieć władzę i, aby to uczcić, rzuca żonę w diabły i postanawia przygruchać sobie młodą pannę. Miliony ludzi patrzy na to, drapie się w głowę i zastanawia: czy ten pan rzeczywiście był tak mądry, prawdomówny i odpowiedzialny jak nam się wydawało? Pan, najwyraźniej chcąc ułatwić ludziom znalezienie odpowiedzi na to pytanie, daje swej lubej możliwość pochwalenia się głębią intelektualną przed światem. Miliony ludzi czytają z zafascynowaniem płody jej umysłu i myślą sobie tak: jeżeli to prawda, że kobieta jest albo mądra albo piękna, to ta panienka musi być niespotykanie piękna.
Tak, ale co pomyśleć o panu, który rzuca żonę i wychodzi na kłamcę (patrz: jego wypowiedzi o rodzinie) by związać się z kimś do tego stopnia... pięknym? Nie dość tego: zamiast przytomnie ukryć przed światem to, czego świat może nie zrozumieć (ja, dalibóg, nie rozumiem), to jeszcze sam nam to podsuwa pod oczy, żebyśmy sami mogli ocenić jak trafnego wyboru ów pan dokonał.
No to oceniamy.
I teraz możemy już spać spokojnie, wiedząc, że pan, który tak wspaniale sobie radzi z trudnymi wyborami życiowymi, rządził nami przez cały rok. Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że samiśmy go wybrali...
Słabo mi się robi na tę myśl. Kto będzie następny? Pozostaje mi tylko usiąść na krześle (żeby nie zemdleć), wznieść oczy do nieba i z niedowierzaniem wymamrotać:
Rany boskie, co za ludzie rządzą tym krajem?...