
statnio w komentarzach pod moimi tekstami i nagraniami panuje wrogość. Skąd ona się wzięła? Otóż generują ją ludzie, którym rzadko spotykany ogrom wiedzy i poznania daje prawo do wrzucania poglądów odmiennych niż te
oczywiste do kibla i demonstracyjnego spuszczania po nich wody.
Do poglądów oczywistych należą w szczególności ateizm i ewolucjonizm.
Nie wiem czym sobie zasłużyłem na ten zaszczyt, ale przyczepiło się do mnie kilku gorących zwolenników tych oczywistych teorii. Tak gorących, że aż parzą.
Kim są niektórzy z tych światłych ludzi?
A na przykład Mr Keeveek i Mr Dociekliwy. Powiedzą ci wszystko, co chcesz wiedzieć. Jedyne, co musisz zrobić to okazać szacunek dla ich wiedzy i przyjąć na słowo wszystko co mówią. Inaczej Mr Keeveek powie ci, że "twoje pytania `a skąd wiesz, że` są po prostu żenujące. Następnie wyśmieje wszystkie twoje dziecinne, żałosne argumenty mówiąc, że "prof dr mgr Jan Moszna-Napletkowski napisał to już w książce dla przedszkolaków", by na końcu zyskać twój szacunek stwierdzeniem, że jesteś idiotą, gdyż tylko idiota może się nie zgadzać z prof dr mgr Janem Moszna-Napletkowskim, który powiedział, że kiedy 3 tysiące lat przed naszą erą żony prymitywnych ludów Ameryki Południowej gotowały zupę pomidorową, gotowały ją równo 22 minuty i jest to naukowy fakt. I niech ci do głowy nie przyjdzie zapytać skąd on to wie. Bo pytania "skąd wiesz" są po prostu żenujące. Kiedy jest mowa o naukowych faktach skandaliczne jest pytać "dlaczego?". Trzeba po prostu zaakceptować i już. Wtedy to świadczy o inteligencji. A pytaniem "a skąd to wiadomo?" dajesz dowód swojego nienaukowego podejścia. I wtedy w ogóle z tobą nie można dyskutować, bo jesteś nienaukowy, czyli głupi.
Mr Keeveek, Mr Dociekliwy i reszta wesołej kompanii głosi swoją wersję historii planety z taką pewnością siebie, jakby osobiście nadzorowali proces powstawania płyt tektonicznych. Oni znają to wszystko dobrze, bo kąpali się w pierwotnej zupie, kiedy powstawało w niej życie, polewając sobie nawzajem plecy świeżymi aminokwasami. Wczoraj zaś przy kolacji zaobserwowali jak chomik im wyewoluował w papugę, a w talerzu zupy pomidorowej nastąpił spontanicznie Big Bang. To właśnie daje im prawo wyśmiewać i poniżać każdego, kto się z nimi nie zgadza w tak oczywistych, sprawdzonych kwestiach. Argumentów przeciwko słuchać nie będą, gdyż są nienaukowe. Oni wiedzą lepiej, bo tam byli.
Wiedzą też lepiej czy Bóg jest czy go nie ma. Keeveek na ten przykład. Wie to dobrze, bo kiedyś chciał poimprezować, ale nie miał z kim, postanowił więc sobie na chwilę umrzeć żeby zapytać czy Bóg, który jest tam po drugiej stronie, napije się z nim wódki. Niestety, po dokładnym przeszukaniu zaświatów, okazało się, że Boga nie ma. Zaświatów z resztą też nie. Wrócił więc z powrotem do życia i odtąd głosi z absolutną, niepodważalną pewnością, że Boga nie ma. Był i wie. Więc ma święty obowiązek głosić po to, żeby inni ludzie też byli tak sfrustrowani jak on. A wszystkich, którzy mają jakieś wątpliwości co do faktu istnienia Boga, wyśmiewa dla ich dobra z góry na dół, siląc się czasem na dobrotliwą ironię, jaka się przecież należy nieświadomym, biednym idiotom. Słuchajcie go więc, zamiast próbować razem z nim dociekać prawdy. On nie musi niczego dociekać, bo on już wie.
Bo czy gdyby nie wiedział tego na pewno, szydziłby z każdego, kto uważa inaczej?
Owszem, szydziłby, ale tylko w przypadku gdyby był aroganckim, zarozumiałym, niedowartościowanym k***asem, który uważa, że przekonanie o słuszności własnych poglądów daje mu prawo do okazywania elementarnego braku szacunku innym ludziom.
Ludzie! Od 14 lat znoszę arogancję młodych idiotów, którzy uważają, że wejście na Kopiec Kościuszki czyni z nich światowej sławy alpinistów. Ale dalibóg - dłużej tego nie wytrzymam. 14 lat na forach, listach mailingowych, wykładach, spotkaniach, zebraniach, popijawach, w gazetach, komentarzach - wszędzie hordy nieomylnych pępków świata, lejących z pogardą na głowy wszystkich, którzy wyciągnęli trochę inne wnioski niż oni. Ileż można?!
Tak, wierzę, że Biblia mówi prawdę. Tak, mam przekonanie, że Bóg istnieje, sprawuje kontrolę nad światem i ingeruje w nasze życie. Wspieram kreacjonizm naukowy, bo to, czego zdążyłem się póki co dowiedzieć, wskazuje, że jest to najbardziej prawdopodobna teoria wyjaśniająca pochodzenie życia. Nie wierzę w ewolucję gatunków (makroewolucję - dla ścisłości), bo nie ma na nią żadnych przekonujących dowodów. Nikt jej nigdy nie zaobserwował. Nikt jej nie potrafi odtworzyć laboratoryjnie. Nie wierzę w abiogenezę - nikt nie potrafił stworzyć żyjącego organizmu z materii nieożywionej. Niektórzy są absolutnie pewni, że to co zrobił niejaki pan Frankenstein jest możliwe w rzeczywistości - ale jeżeli ktoś w to nie chce wierzyć, to ja nie widzę w tym nic śmiesznego. Moje wątpliwości są zupełnie uprawnione i podzielają je setki wybitnych naukowców na świecie (znane nazwiska można znaleźć łatwo w internecie). I nie zasługuję ani ja ani ci panowie ani nikt inny na śmiech, szyderstwa i lekceważenie z powodu tego, że nie wierzymy w makroewolucję, której nikt nigdy na oczy nie widział. Mamy takie prawo, pozostając wciąż inteligentnymi, rozsądnymi, racjonalnymi ludźmi.
Szydzenie zamiast argumentowania nie świadczy o tym, że się jest na wyższym poziomie intelektualnym. Przeciwnie, świadczy o tym, że jest kawałkiem aroganckiego gnoja, który nie szanuje innych, bo jest młody i piękny, jego entuzjazm jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu wiedzy, i wykazuje dużo tak bardzo charakterystycznej dla młodego wieku bezkrytycznej wiary w autorytety. Bo pan Dawin wymyślił. Bo pan Dawkins powiedział. Bo pan Moszna-Napletkowski w podręczniku do liceum napisał. Bo Jan Paweł II przyznał ex catedra, że 2+2=5. No wymyślił, powiedział, napisał, przyznał - i ch*** z tego? Nie masz własnego mózgu, że musisz posługiwać się cudzym?
Ja na przykład nie lubię sposobu myślenia promowanego przez Gazetę Wyborczą. Więc jej nie czytam. Radio Maryja - jakoś nie lubię słuchać, więc nie włączam tej stacji w radiu. Omijam. Nie korzystam z usług prostytutek, ergo nie bywam w burdelach. Proste i logiczne.
Więc po kiego ch*** wy tu ciągle przychodzicie? To jakaś forma masochizmu, czy co? Jakim trzeba być matołem, żeby jeść w kółko coś, po czym się wymiotuje? No czy ktoś jest w stanie pojąć taką głupotę?
Załóżmy, że ktoś wszedłby ci do mieszkania, rozejrzał się i zaczął głośno mówić, że twoje meble są żałosne, tapeta jest żenująca, twoja praca jest śmieszna, a ty sam głupi. Co byś mu powiedział? "Dziękuję"?
Otóż plotki o mojej nieskończonej cierpliwości są mocno przesadzone. To, że kocham wolność słowa nie oznacza, że będę się oblizywał jak ktoś mi będzie ustawicznie srać na głowę. Skoro więc subtelne sygnały do waszych egocentrycznych łbów nie docierają, powiem wprost:
Czy panowie mogliby się ode mnie raz na zawsze odp***ić?
Proszę to potraktować jako pytanie retoryczne.
Nie podoba się co piszę, mówię, śpiewam? Żaden problem: słuchać nie trzeba, wybór jest duży. Strony promujące ateizm i ewolucjonizm stoją otworem dla zwolenników jedynie słusznych poglądów. Osoby tam aktywne są znane z tego, że uwielbiają mieszkać z błotem każdego, kto się z nimi nie zgadza - będziecie się czuć jak w domu. So fuck off.
A całą resztę normalnych ludzi (których jest przecież przytłaczająca większość) przepraszam za niespodziewany koniec cierpliwości.
Bo prawda jest taka, że czasem bardzo chcesz kogoś lubić, ale choćbyś nie wiem jak się starał, niektórzy ludzie to po prostu fiuty.
Pozostaje mieć nadzieję, że im to kiedyś przejdzie. Ale szczerze mówiąc, w obecnym stanie ducha, gówno mnie to obchodzi.