Kup płytę!
Kup płytę!
Login:
Hasło:

Rejestracja    Nie pamiętam



Kupiłeś płytę i masz kartę z kodem?
NOWA PŁYTA


     

      Inne moje piosenki







  W tym miesiącu bard tworzy dzięki:

  Aliktus - 10.00
  Arab z Gdańska - 15.00

  A w poprzednim tworzył dzięki:

  Krzysztof z Bielska-Białej vel ByteEater - 42.99
  Sosna - 20.00
  Tomasz K. - 100.00
  bo nie wysiadłem z samochodu - 15.00
  Aliktus - 10.00



Nie daj umrzeć bardom XXI wieku
Wrzuć do kapelusza


      Martin wydał książkę!

  • "Teoria Portali" to powieść fantastyczna, z której dowiesz się czego dowodzi Teoria Teorii Łańcuchowych, dlaczego upadła Atlantyda, kto walczył w wojnach odbytowych oraz dlaczego Bóg stworzył wszechświat.

  • Jeżeli lubisz się pośmiać, masz dystans i wyobraźnię, jeśli brakuje ci humoru Douglasa Adamsa i jeżeli podobały ci się piosenki Martina - to nie ma siły: "Teoria Portali" musi ci się spodobać!

  • Więcej na www.teoria.pl...



      Ostatnio na forum nieprofesjonalistów




Nasz GG-bot: 9431364
Wypróbuj!





  Blog | O nas | Koncerty | Piosenki | Dzwonki | SKLEP

 

Za koleje przepraszamy
Oniryka Ven Tomas

Biznesmen w kapitalizmie powinien działać tak, by jego firma była konkurencyjna, produkowała dużo, szybko, tanio i porządnie, a sprzedawała drogo, dbając przy tym o dobro klienta, tak, by ten był zadowolony nawet wtedy, gdy za towar przepłacił trzykrotnie.

Tymczasem żyjemy w systemie, w którym biznesmen powinien wiedzieć, który urzędnik bierze, jak zdobywać dotacje i skąd można dostać dofinansowanie, dlatego też w nosie ma swoich klientów.

Dzisiejszy biznes to jakaś dziwna, zawoalowana prawnie gra między przedsiębiorcą a urzędnikiem (o ile są to dwie różne osoby, bo w dobie dzisiejszej oligarchii socjalistycznej często urzędnik=przedsiębiorca).

Tu nie ma miejsca dla konsumenta.

Najlepiej widać to na przykładzie firm kolejowych.

Pod tym względem w całej Europie jest identycznie. Wszyscy płacimy niejako a'priori za bilety w podatkach, których część (całkiem spora) idzie na państwowe koleje. Zazwyczaj podatnicy płacący najwięcej sami kolejami nie jeżdżą, więc teoretycznie z tej pierwszej zrzutki powinno coś pozostać. Zazwyczaj jednak nie zostaje, więc trzeba jeszcze kupić bilety, których cena jest absurdalnie nieadekwatna do jakości usług.

To jednak i tak nie wystarcza, i dziura w budżetach państwowych jest systematycznie poszerzana o dziurę w budżecie firmy kolejowej, aczkolwiek na bonusy dla prezes(ów)a zawsze wystarczy.

Co otrzymujemy w zamian my - zarazem inwestorzy i klienci?

Dwa tygodnie temu kupiłam bilet z Amsterdamu do Warszawy, lecz jeszcze nie byłam pewna daty powrotu. Dziś chciałam kupić powrotny. Przy kasie okazało się, że jest to praktycznie niemożliwe, bo ten pociąg jeździ tylko przez trzy dni (co oznaczałoby, że regularnie jeździ w jedną stronę, ale wraca tylko trzy razy), bo wszystkie bilety na miesiąc do przodu na kilka różnych dni są już wykupione (choć komputer w ogóle ich nie pokazywał, jakby nie istniały), lecz są jeszcze bilety najdroższe, cenowo bliskie biletom lotniczym, choć pociąg dociera do celu średnio 7 razy dłużej niż samolot. Padło jeszcze kilka innych bzdurnych wyjaśnień, których nie warto powtarzać.

Moja koleżanka trzy razy szła do kasy, żeby kupić bilety na ten pociąg, najpierw pani twierdziła, że on nie istnieje, następnego dnia druga miała na niego bilety, ale tylko te najdroższe, a za trzecim razem udało jej się wreszcie trafić na kogoś poinformowanego. Sama jestem sobie winna, bo idąc do kasy po bilet powinnam znać numer pociągu, czas odjazdu i nazwisko konduktora, a najlepiej wziąć ze sobą wydruk z internetowego cennika.

To i tak lepiej niż w Polsce, w Holandii nie chcą ci sprzedać biletu na pociąg, który istnieje, w Toruniu pani w kasie sprzedała mi bilet na pociąg, który nie jedzie.

W Internecie na pkp.pl jechał, sama osobiście używałam tego połączenia, taniego, bo z przesiadką, co kilka miesięcy podczas studiów, a tu niespodzianka - bilet miałam, a pociągu ni huhu...

Podczas jednej z podróży spotkaliśmy kolesia z Rumunii, który kupił w Berlinie bilet do Poznania. Pociąg, którym wszyscy jechaliśmy wysadził go w Rzepinie i facet miał mieć przesiadkę. Nie wiem, z kim dogadałby się na stacji w Rzepinie (swoją drogą bardzo reprezentacyjne są nasze graniczne stacje...) gdyby nas nie spotkał, a i tak nawet my, w języku ojczystym mieliśmy problem, żeby zrozumieć, że się nie przesiądzie, bo berlińska kasjerka sprzedała mu bilet, ale nie sprzedała mu miejscówki... Musiał kupić następny bilet i razem z nami czekać 6 godzin na następny pociąg.

W Poznaniu spotkaliśmy dwie Białorusinki, które czekały na Dworcu Głównym na przesiadkę... miały ją następnego dnia wieczorem, ale nie mieliśmy czasu dopytać, czy potwierdziły to w innym okienku, bo czasem coś, co w kasie nr 5 jest niemożliwe, przy kasie siódmej staje się oczywistością.

Za bilety pośrednio i bezpośrednio płacimy wielokrotnie, jednak nikt z konsumentami się nie liczy. Na zachodzie to jeszcze te pociągi jakoś wygladają, ale w Polsce? Jak się przeszłam po naszym rodzimym składzie po dłuższym pobycie za granicami, to nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Gaśnica ukradziona, o ile kiedykolwiek w przeznaczonym na nią miejscu czekała na pożar, młoteczki bezpieczeństwa do wybijania szyb komuś teraz bardziej służą, firanki w oknach pamiętały kurze z PRL, a kible... wolałabym uniknąć tragicznych wspomnień.

Dlaczego tak się dzieje? Tym państwowym molochem w imieniu nas - inwestorów ktoś musi zarządzać. Rzadko kiedy zadajemy sobie pytanie o kompetencje tego ktosia.

O to, skąd się tam wziął i dlaczego posadzono go na stołku. Miałam okazję zobaczyć prezesa Przewozów Regionalnych, gdy negocjował z marszałkiem Torunia cenę za lokalne połączenia. Nie budził zaufania, nie wyglądał na specjalistę od marketingu, nie umiał zbudować kilku logicznych zdań na temat negocjacji (w radiu potrzeba raptem 15 sekund wywiadu), a wręcz budził przekonanie, że miałby problem z zarządzaniem meliną, choć jak wiadomo, to jest biznes samograj.

Nie wiem, czy ten sam facet piastuje dziś to stanowisko, bo żadne media o tym nie donoszą, ale jeśli nawet polityczna miotła go posprzątała, nie mam nadziei, że nowy dyrektor jest bardziej kompetentny.

Bo i po co?

Przecież nie o rynkowy sukces tutaj chodzi.


Przy okazji zapraszam do swojej galerii oraz na bloga oniryka.blog.onet.pl


Oniryka Ven Tomas


PS. Bard wydał nową płytę KontestSongi - jako płytę CD i jako MP3 > > >

Zobacz/schowaj komentarze (6)...     

Kup płytę!
Główna  Blog  O mnie  Sklep  Koncerty  Piosenki  Dzwonki