Wszyscy znamy mechanizm człowieka-pijawki (pozdrawiam farciarzy, którzy nie kojarzą...;).
Pojawia się nagle w twoim życiorysie, z początku człowiek-plaster miodu, do rany przyłóż, pozytywista. Bada sytuację i zawsze potrafi odegrać przyjaciela twoich marzeń. Postać idealną, najnowszy model. Jesteś w niebie, dopóki nie okaże się ono piekłem.
Nagle okazuje się, że ten pełen genialnych pomysłów młody człowiek, nie bardzo wie, jak zarobić na własną paczkę fajek. Wpada na kawę i zostaje do kolacji. Przynosi niepotrzebne ci pierdoły, w zamian oczekując nieograniczonej wdzięczności. Zna na pamięć drogę do twojej lodówki, co jednak nie denerwuje do tego stopnia (kultura uczy jedzenia głodnemu nie odmawiać), co niezapowiedziane wizyty po północy.
Pamiętam ten typ z dawnych lat, może serce we mnie zbyt łatwowierne, a może po prostu mam pecha do ludzi, z pewnością szefową działu kadr nie zostanę. Gdyby wszystkie pijawki mojego życiorysu oddały nagle swoje długi (zazwyczaj niewielkie, ale, co już wiem, nieodzyskiwalne) miałabym nagle spory kapitał do zainwestowania w nowe buty... Najgorsze, że pijawki mają doskonały zmysł do łączenia się w grupy nacisku społecznego.
W organizacje przestępcze, ehhem, polityczne, pozarządowe stowarzyszenia naciskowe, czy inne fundacje. Jak już się połączą, to słuchają potrzeb społeczeństwa z najwyższym zainteresowaniem, po czym chcą zabierać twoje pieniadze, żeby za nie na siłę cię uszczęśliwiać, planować ci przyszłość i opłacać lekarza, do którego nie chodzisz. Nie oczekuj zwrotu - te środki są nieodzyskiwalne. Wystrzegaj się pijawek.
Przy okazji zapraszam do swojej galerii oraz na bloga oniryka.blog.onet.pl