Kup płytę!
Kup płytę!
Login:
Hasło:

Rejestracja    Nie pamiętam



Kupiłeś płytę i masz kartę z kodem?
NOWA PŁYTA


     

      Inne moje piosenki







  W tym miesiącu bard tworzy dzięki:

  Aliktus - 10.00
  Arab z Gdańska - 15.00

  A w poprzednim tworzył dzięki:

  Krzysztof z Bielska-Białej vel ByteEater - 42.99
  Sosna - 20.00
  Tomasz K. - 100.00
  bo nie wysiadłem z samochodu - 15.00
  Aliktus - 10.00



Nie daj umrzeć bardom XXI wieku
Wrzuć do kapelusza


      Martin wydał książkę!

  • "Teoria Portali" to powieść fantastyczna, z której dowiesz się czego dowodzi Teoria Teorii Łańcuchowych, dlaczego upadła Atlantyda, kto walczył w wojnach odbytowych oraz dlaczego Bóg stworzył wszechświat.

  • Jeżeli lubisz się pośmiać, masz dystans i wyobraźnię, jeśli brakuje ci humoru Douglasa Adamsa i jeżeli podobały ci się piosenki Martina - to nie ma siły: "Teoria Portali" musi ci się spodobać!

  • Więcej na www.teoria.pl...



      Ostatnio na forum nieprofesjonalistów




Nasz GG-bot: 9431364
Wypróbuj!





  Blog | O nas | Koncerty | Piosenki | Dzwonki | SKLEP

 

Nicość i warstwy G
Martin

Poczujmy się na moment dziećmi.
Chciałem bowiem zacząć od zacytowania fragmentu z jednej z moich ulubionych książki: "Nie kończącej się historii", Michaela Ende. Nie wiem dlaczego ta książka jest w Polsce prawie nieznana, chociaż w Niemczech była bestselerem, a jej łączny nakład przekroczył 4 miliony egzemplarzy. W Polsce znany jest tylko film pod tym samym tytułem ("the NeverEnding Story"), któremu jednak bardzo wiele brakuje do książki. 

Jest to jedna z tych książek, które na pierwszy rzut oka wydają się książkami dla dzieci, ale to tylko pozór: w rzeczywistości mówią o rzeczach trudnych i ważnych (np. "Mały książę" jest tego typu książką). 

Poniższa rozmowa ma miejsce pomiędzy Atreju - chłopcem wysłanym w misji odnalezienia lekarstwa na ogarniającą krainę Fantazji Nicość - a Gmorkiem, sługą ciemności, istotą nie mającą własnego świata, choć pojawiającą się we wszystkich, również w ludzkim świecie. Kogo ona uosabia pozostawiam waszym domysłom. 

Wszystkie te wydarzenia dzieją się w książce "Nie kończąca się historia", którą zwinął z księgarni gruby, brzydki i niezdarny (zupełnie inny niż na filmie...) chłopak, który na domiar złego nazywa się Bastian Baltazar Buks. 

Atreju zadał właśnie pytanie kim staje się w świecie ludzkim mieszkaniec Fantazji kiedy wessa go Nicość: 

*** 

Rys okrucieństwa wokół pyska Gmorka uwydatnił się mocniej. Atreju wahał się króciutką chwilę, po czym szepnął: 

- Powiedz mi tę tajemnicę. Kim tam będę? 

Gmork znowu długo nie odpowiadał. Oddech miał teraz charczący i urywany. Lecz nagle wyprostował się, wsparty na przednich łapach, tak że Atreju patrząc na niego musiał zadzierać głowę. Dopiero teraz widać było cały jego ogrom i straszność. Kiedy mówił dalej, jego głos miał rzężące brzmienie. 

- Widziałeś Nicość, synku?

- Tak, wiele razy.

- Jak to wygląda?

- Jak gdyby było się ślepym.


- No dobrze, a kiedy wpadacie w nią, to ta Nicość do was przylega. Jesteście jak zaraźliwa choroba, przez którą ludzie ślepną, tak że nie potrafią już odróżnić pozoru od rzeczywistości. Wiesz, jak was tam się nazywa? 

- Nie - wyszeptał Atreju. 

- Kłamstwami! - szczeknął Gmork. 

(...) 

- Tylko kiedy wierzą, że Fantazja nie istnieje, nie przychodzi im na myśl, żeby was odwiedzić. A od tego wszystko zależy, bo tylko gdy nie znają was w waszej prawdziwej postaci, można z nimi zrobić wszystko. 

- Co na przykład? 

- Wszystko, co się chce. Ma się nad nimi władzę. A nic nie daje większej władzy nad ludźmi niż kłamstwo. Bo ludzie, synku, żyją wyobrażeniami. A tymi można kierować. Ta władza to jedyne, co się liczy. Dlatego i ja stałem po stronie władzy i służyłem jej, żeby mieć w niej udział - choć w inny sposób niż ty i tobie podobni. 

- Ja nie chcę mieć w tym udziału! - wykrztusił Atreju.

- Tylko spokojnie, mały głupcze - warknął wilkołak. - Jak przyjdzie na ciebie kolej, żeby wskoczyć w Nicość, staniesz się i ty bezwolnym i zmienionym nie do poznania sługą władzy. Kto wie, na co się jej przydasz. Może z twoją pomocą będzie się nakłaniać ludzi, by kupowali, czego nie potrzebują, albo nienawidzili, czego nie znają, wierzyli w to, co czyni ich uległymi, albo zwątpili w to, co mogłoby ich ocalić. Z waszą pomocą, mały Fantazjańczyku, w ludzkim świecie robi się wielkie interesy, rozpętuje wojny, tworzy imperia... 

Gmork chwilę przyglądał się chłopcu półprzymkniętymi oczami, po czym dorzucił: 

- Jest tam też mnóstwo żałosnych półgłówków, którzy naturalnie mają siebie za bardzo mądrych i uważają, że służą prawdzie, a prześcigają się w gorliwości, by nawet dzieciom wybić Fantazję z głowy. Może ty właśnie im się przydasz. 

Atreju stał ze zwieszoną głową. 

Wiedział teraz, dlaczego ludzie nie przybywali już do Fantazji i dlaczego nigdy nie przybędą, by Dziecięcej Cesarzowej nadać nowe imię. Im więcej w Fantazji padało ofiarą zniszczenia, tym bardziej powiększał się potok kłamstw w ludzkim świecie i właśnie przez to z każdą chwilą topniała możliwość, że jednak jakaś ludzka istota jeszcze się pojawi. Był to diabelski krąg, z którego nie sposób się wyrwać. Atreju wiedział teraz o tym. 

I jeszcze ktoś wiedział teraz o tym: Bastian Baltazar Buks. 

Zrozumiał, że chora była nie tylko Fantazja, lecz także świat ludzki. Jedno wiązało się z drugim. Właściwie zawsze to czuł, nie umiejąc sobie wytłumaczyć, dlaczego tak jest. Nigdy nie chciał pogodzić się z tym, by życie miało być tak szare i obojętne, tak wyzbyte tajemnic i cudów, jak twierdzili ci wszyscy, co stale mówili: "Takie jest życie!" 

*** 

Oczywiście nie bez powodu cytuję fragment "Nie kończącej się historii". Obserwuję od dłuższego czasu wokół siebie powszechnie występujące zjawisko, które nazwałbym "apatia". A może lepiej pasuje: "bierność". Materializm, przeciętność, nijakość - to wszystko skutki i konsekwencje tego zjawiska, które Michael Ende opisał jako Nicość ogarniającą Fantazję. 

"Ludzie żyją wyobrażeniami, a tymi można kierować" - powiedział Gmork i miał rację. Wszyscy, którzy czegoś wielkiego dokonali zaczynali od marzeń, od wyobrażeń, od wizji przyszłości, która istniała tylko w ich wyobraźni. Czy wynalazcy, jak Edison, czy naukowcy, jak Einstein, czy pisarze, jak Mark Twain, czy twórcy wielkich przedsiębiorstw, jak Bill Gates. Niezależnie od tego czy ich lubimy czy nie musimy zgodzić się z tym, że ich cechą wspólną jest to, że zanim coś stworzyli mieli tylko wyobrażenie, wizję przyszłości i nic więcej. Zanim zmienili świat rzeczywisty zbudowali sobie świat Fantazji. Czy gdyby zaczynali od stwierdzenia "takie jest życie" czy dokonaliby czegokolwiek? 

A my?
A ty? 

Człowiek dąży do stanu, w którym nic nie robi a ma wszystko - to naturalne. Nie pisaną, ale powszechną zasadą jest maksymalizacja wygody. Skutkiem tego często mówimy "nie chce mi się". Albo "jutro to zrobię". Na przykład żeby napisać ten tekst muszę stoczyć sam ze sobą walkę i zwyciężyć - z przemożną chęcią tego, żeby mi było dobrze, wygodnie i przyjemnie. Muszę o to walczyć, żeby zamiast programu pocztowego nie włączyć telewizora. Czy wy tak nie macie? 

Ale to tylko lenistwo i konformizm, a bierność i apatia to coś więcej. Bo lenistwo to podejmowanie takich decyzji, które przyniosą najwięcej wygody. Ale apatia i bierność to nie podejmowanie w ogóle żadnych decyzji! 

A co to ma wspólnego z chrześcijaństwem? - zapyta ktoś (komu jeszcze na czymkolwiek zależy i komu chcę się jeszcze w ogóle zadawać jakieś pytania). 

Ktoś bierny w całym życiu jest tak samo bierny w chrześcijaństwie, więc siłą rzeczy ta bierność przenosi się na życie z Bogiem. W kościele objawia się tym, że wszystko robi pastor albo ksiądz, pozostali są biernymi słuchaczami, którzy często nawet nie mają własnego zdania, tylko polegają całkowicie na zdaniu pastora/księdza. Ci ludzie boją się jak ognia dyskusji z ludźmi, którzy mają własne zdanie i chcą je prezentować. Ci bierni wtedy albo uciekają ("A po co dyskutować? Jeszcze nikt nikogo nie przekonał dyskusją. Idź porozmawiaj z księdzem.") albo atakują ("Ty jesteś z jakiejś sekty? Chcesz mnie nawracać? Daj mi spokój!"). 

Jezus powiedział przypowieść (Łuk 19:12-27) o tym jak krół wyjechał, a sługą rozdał pieniądze. Po powrocie ich zawołał a oni mu oddali to co im dał plus to co zarobili. Ale jeden z nich powiedział: 

"Panie! oto grzywna twoja, którąm miał schowaną w chustce; Bom się ciebie bał, żeś jest człowiek srogi; bierzesz, czegoś nie położył, a żniesz, czegoś nie siał." 

"Tedy mu rzekł: Z ust twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, żem ja jest człowiek srogi, który biorę, czegom nie położył, a żnę czegom nie siał. Dlaczegóż więc nie dałeś srebra mego do lichwiarzy? a ja przyszedłszy, wziąłbym je był z lichwą." 

Jaka stąd nauka? Że oddanie Bog tylko tego co nam dał nie wystarcza. Chowanie "w chustce" tego co mamy, lenistwo i bierność powodują, że nie używamy tego co Bóg nam dał, i nie ma z tego zysku. Czyż Bóg nie wymaga aktywności? 

W Objawieniu Jana, w liście do zboru w Laodycei Jezus mówi: "Znam uczynki twoje, żeś nie jest ani zimny ani gorący; bodajżeś był zimny albo gorący! A tak, ponieważeś letni, a ani zimny ani gorący, wyrzucę cię z ust moich" (Obj. 3:15-16). 

"Ani zimny ani gorący" odnosi się do uczynków, a nie tylko do serca jak wielu kaznodziejów sugeruje, przecież Jezus jasno mówi: "znam UCZYNKI twoje, żeś nie jest ani zimny ani gorący" a nie "znam serce twoje, żeś nie jest ani zimny ani gorący". Czy więc lepiej robić coś "zimnego" czy coś "letniego"? Ale lepszym pytanie w naszych czasach jest: Czy lepiej robić coś "letniego" czy w ogóle nic nie robić? 

Bez wyobraźni i fantazji jaką można mieć wiarę? Taką, która mówi "takie jest życie"? Jak można wierzyć, że Jezus zmartwychwstał jeżeli się wierzy tylko w to co przed oczami? 

Czy mylę się tak bardzo mówiąc, że to polskie społeczeństwo jest apatyczne i bierne, ludzie są poddani losowi i oczekują tylko czegoś od życia, od świata, od państwa zamiast skupić się na tym, żeby samemu coś zmienić i coś zrobić? Wyspiański w Weselu był tego samego zdania co ja, bo cóż symbolizuje chochoł, który gra głupawą melodyjkę, do której ludzie w transie tańczą? 

A jeżeli się mylę, że świat fantazji wielu z was jest ogarnięty Nicością to powiedzcie mi: ilu z was kiedykolwiek do mnie albo Huga napisało coś, że to się podoba, tamto się nie podoba? Ostatnio celowo piszemy ostre, kontrowersyjne teksty, żeby sprowokować nie tylko do myślenia (na tym zawsze nam zależy), ale i do reakcji. Jakiejkolwiek. Lepiej być zimnym niż letnim. 

Wolę dużo bardziej (i chyba każdy by wolał), żeby ktoś mi napisał, że w ogóle mu się nie podoba to co piszę, i że jestem głupi niż żeby tylko milczał, tak jakby go w ogóle nie było. 

Czy ktoś w ogole czyta to co ja tu piszę? 

Na koniec jeszcze jeden cytat, tym razem z filmu "Przypadkowy bohater" ("Accidental Hero") z Dustinem Hofmanem. W ostatnich scenach Bernie LaPlatte, tytułowy bohater tłumaczy swojemu synowi: 

*** 

- Ludzie wciąż mówią o prawdzie.
Jak gdyby byli jej pewni,
jak zapasu papieru toaletowego.
Ale z czasem uczysz się, że prawdy nie ma.
Jest tylko G, wybacz to określenie, warstwy G.
Jedna warstwa G na drugiej.
I kiedy dorastasz wybierasz sobie jedną taką warstwę.
I to jest twoje G, że tak powiem.
Rozumiesz?

- Nie 

*** 

Ale mam nadzieję, że wy rozumiecie. Ten obraz warstw G, którą sobie każdy wybiera zadziwiająco pasuje do chrześcijaństwa. Tak to wygląda jakby każdy sobie wybierał czy chce być katolikiem czy baptystą czy metodystą czy zielonoświątkowcem. I jak już sobie wybierze to to jest jego G. I odtąd może już odpocząć, cieszyć się biernością (bo teraz już ma pastora/księdza), brać, brać, brać i mówić "takie jest życie". 

Czy ty, drogi czytelniku wybrałeś juz swoją warstwę G? Jeżeli nie to nie możesz nigdy przestać szukać prawdy. A jeżeli znalazłeś już "swoje miejsce" to gratuluje - wszak każdy może sobie wybrać komu chce wierzyć i w co chce wierzyć. 

Ale ja zachęcam, żeby nie przestawać szukać, żeby prawdę cenić bardziej niż wygodne ciepło własnego G, żeby służyc Jezusowi i szukać Boga, i żeby naszym domem było niebo, a nie kościół, Ojcem Bóg a nie żaden przywódca kościoła, a przewodnikiem Biblia a nie żaden ekspert i "autorytet". 

I zachęcam - nie zabijajmy w sobie wyobraźni i fantazji. Bez tego będziemy tylko robotami, jakiś "autorytet" będzie nami manipulował a nasza wiara w to czego nie widać zniknie. Świat będziemy widzieć jako szary i pusty, a przecież nie musi tak być. 

Bo niezależnie od tego czy wierzysz w świat szary i nudny czy w kolorowy i pełen cudów - masz rację.


Martin


PS. Bard wydał nową płytę KontestSongi - jako płytę CD i jako MP3 > > >

Zobacz/schowaj komentarze (24)...     

Kup płytę!
Główna  Blog  O mnie  Sklep  Koncerty  Piosenki  Dzwonki