Nie pamiętam dokładnie, w którym momencie się to zaczęło, ale coraz wyraźniej zacząłem czuć, że zacząć wiać Wind of Change (jak mówi piosenka grupy Scorpions). Wiatr przemian.
Pora na zmiany.
Może to zmęczenie tym, co robię od kilku lat, a może wręcz przeciwnie - dojrzałem do porzucenia prowizorki i przejścia na coś trwałego. A może ten mój entuzjazm do tworzenia czegoś nowego przekroczył masę krytyczną. Ale najbliższym prawdy (chociaż mało konkretnym) wyjaśnieniem jest to, że po prostu zaczął wiać wiatr zmian.
Zajmuje się nieprzerwanie podcastami od czerwca 2005 roku, kiedy to wystartowała pionierska Masa Krytyczna. Przeszedłem cały proces bycia podcasterem: od plastikowego mikrofonu podłączonego do laptopa, ręcznie rzeźbionej strony z prymitywnym RSSem i kawałkiem miejsca na darmowym serwerze, doszedłem do miksera z mikrofonem studyjnym, zautomatyzowanym publikowaniem i płatnym serwerze z potworną ilością miejsca.
W międzyczasie powstały dwa nowe podcasty - Odwyk i Koczowisko Dekadencji. Tym razem poważnie i na temat. Bałem się tego pomysłu. Czy ludzie potraktują mnie poważnie po takich wygłupach, jakie odstawiałem sobie beztrosko w Masie? Potraktowali. Okazało się, że to czego się bałem najbardziej - łączenia luźnego stylu z poważną tematyką - okazało się największą zaletą.
Teraz, po tych latach prób, błędów, improwizowania, eksperymentowania, i ciągłych zmian - już chyba wiem czego chcę.
Jeżeli więc nic innego się nie zmieni, mam zamiar dokonać następujących zmian rewolucyjnych:
Podcast Masa Krytyczna zostanie zamknięty. Zrobił swoje, dokonał pięknie żywota i przejdzie do historii polskiego podcastingu. Mam nadzieję, że kiedyś będą o nim mówić "legendarna Masa Krytyczna".
Podcast Odwyk przestaje być podcastem. Stanie się miejscem dla ludzi, którzy chcą posłuchać, poczytać i pogadać o Biblii w sposób zupełnie a-kościelny. Tak jak do tej pory: luźno, normalnie i po ludzku. Kanałów przekazu będzie aż pięć:
- Audycje video na żywo (przez ustream.tv). Regularne i o stałej porze.
- Zapis video z poprzednich audycji (też przez ustream.tv).
- Zapis fragmentów audycji na żywo lub przygotowanych filmów na YouTube (kanał: OdwykTV).
- Zapis audio z audycji w formie podcastu (adres RSSa zostaje bez zmian).
- Regularne teksty (takie-ni-to-felietony-ni-to-kazania) odwykowe wysyłane mailem do każdego, kto sobie chce subskrybować.
Podcast Koczowisko Dekadencji przestanie być podcastem. Zmieni się w medialną platformę wolnościową. Obgadujemy to z Hugo, to jeszcze nie jest przesądzone, ale taki jest pomysł. Główna zasada działania będzie podobna, jak przy Odwyku: regularna audycja na żywo przez ustream.tv plus zapis audio z audycji jako podcast.
Ale ważniejsze jest to, że chciałbym żeby Koczowisko Dekadencji zmieniło charakter z niezobowiązującej rozrywki oscylującej wokół spraw społecznych połączonego z towarzyskim spotkaniem gimnazjalistów na czasie, na platformę skupiającą osoby dla których wolność jest czymś ważnym. A oprócz tego, oczywiście, wszystkich sympatyków, zainteresowanych, zaciekawionych i każdego, kto tylko będzie chciał posłuchać. Chciałbym też zmienić nazwę na taką, która lepiej odda charakter medium. Chciałbym, żebyśmy przestali być samotną wyspą i współpracowali z każdym, z kim jest nam choćby trochę po drodze.
Chciałbym skupić się na czterech rzeczach, i te cztery robić naprawdę porządnie:
- Odwyk
- Medium wolnościowe
- Piosenkowanie
- Pisanie
Problem w tym, że poważne zaangażowanie się w coś wymaga sporo czasu i wysiłku...
Co jakiś czas pojawia się w życiu moment, kiedy prosta droga rozdwaja się. Można kawałek iść okrakiem, można iść środkiem pomiędzy dwiema drogami, albo zygzakiem, ale w końcu trzeba którąś wybrać. Bo jak mówi przysłowie: kiedy biegniesz za dwoma zającami jednocześnie, nie złapiesz żadnego.
Dla mnie tu i teraz, to jest wybór: być programistą albo być twórcą.
Pierwsza jest bardzo łatwa: komfort psychiczny, święty spokój, dużo pieniędzy. Druga jest trudna: będzie problem z pieniędzmi, nieustanna presja i ciągła krytyka. Tu jest trudniej, na pewno. Ale tu wieje wiatr...
Żeby zająć się mówieniem o Bogu i mówieniem o wolności full-time - będę musiał się skupić głównie na tym i nie będę miał czasu na to, żeby zarabiać kupę szmalu programowaniem w dużej i bogatej firmie typu Motorola, IBM czy inne Google.
Będę więc musiał żyć tak jak Jezus - z "co łaska". Absolutnie dobrowolnego. Toyotą nie jeżdżę, plebanii nie mam, to może starczy z tacy na czynsz...
Ostatecznie to od was zależy i to wy zdecydujecie czy będę się zajmował słowem, czy też zniknę z widoku i zajmę się starą, dobrą, chociaż mało zmieniającą świat, pracą smutnego programisty.
Z innych planów na najbliższą przyszłość:
- partii zakładać nie zamierzam.
- Z nieprofesjonalizmu nie rezygnuję.
- Brody zapuszczać nie będę.
A teraz przestaję już defraudować pieniądze pracodawcy (płacą mi za programowanie, a nie pisanie) i wracam do swoich zajęć.
Kto mi życzliwy niechaj wypije dziś za mnie piwo, życząc mi powodzenia na przyszłość, a jak już wypije to niech pomyśli, czy Odwyk albo Koczowisko nie są warte tego, żeby zdeklarować się choćby 5 złotymi miesięcznie na rzecz zmieniania świata na lepsze... ;-)