Brytyjscy urzędnicy w Waltham Forest w północno-wschodnim Londynie postanowili nagradzać ludzi za donoszenie na siebie nawzajem. Bycie kapusiem - obywatelskim obowiązkiem?
Brytyjscy urzędnicy w Waltham Forest w północno-wschodnim Londynie postanowili nagradzać ludzi za donoszenie na siebie nawzajem.
Brytyjscy urzędnicy w Waltham Forest w północno-wschodnim Londynie postanowili nagradzać ludzi za donoszenie na siebie nawzajem.
Brytyjskie media podają, że każdy kto zobaczy śmiecącego sąsiada powinien poinformować o tym fakcie władze. Gdy informacja okaże się prawdziwa, na szczęśliwego donosiciela czeka nagroda w wysokości nawet 500 funtów.
Dawniej w Polsce mówiło się o takich ludziach: "kapuś", "kabel", "konfident", "szpicel". Słowo, które najlepiej oddaje charakter człowieka składającego donosy na sąsiadów lub kolegów, kończy się na "...syn". Nie przytoczę w całości, bo nie wyglądałoby dobrze w druku.
Wiadomo, że nikt nie lubi kiedy sąsiad śmieci gdzie popadnie, a pies sąsiadki zostawia po sobie pamiątki na chodniku. Ale w każdym normalnym kraju załatwia się takie problemy za pomocą rozmowy. Panie sąsiad, nie śmieć pan. Jeżeli sąsiad nie posłucha (bo są ludzie i ludziska) bierze się wtedy większą grupę i tłumaczy wyraźniej i w bardziej przekonujący sposób. Kiedy wciąż nie skutkuje, jest jeszcze parę innych metod, łącznie z tymi radykalnymi, jak na przykład dobry, staropolski butapirazol czy piąchopiryna.
Już ZSRR?
Kraj, w którym rozwiązuje się takie problemy za pomocą państwa, ustaw i donosów, nie jest normalny. Jest chory. To jest kraj znajdujący się na krawędzi totalitaryzmu - gdzie nikomu nie może nawet włos z głowy spaść bez wiedzy i przyzwolenia państwa. Wtedy mamy rzeczywistość jak z filmu "Alternatywy 4", gdzie "nad wszystkim czuwa gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu". Gdzie lojalność wobec gospodarza domu jest najważniejsza, a lojalność wobec sąsiada, kolegi, przyjaciela - drugorzędna.
Oczywiście, nagroda za informacje o śmieceniu to nie jest jeszcze żadna katastrofa. Nie ma się czym przejmować, prawda? Jak zaczną płacić za donosy na kolegę z pracy, który powiedział, że mu się Unia Europejska nie podoba, albo na sprzedawcę w mięsnym, który nie przepada za gejami, albo na sąsiada, który prowadzi bloga nie zarejestrowanego w sądzie, to wtedy dopiero będzie się czym przejmować. Tak?
Imperium zła
Nie. Bo nie chodzi o to czy już mieszkamy w Związku Radzieckim, czy jeszcze nie. Chodzi o to dokąd zmierzamy. Nie można się czuć bezpiecznie, kiedy się spada w przepaść, tylko dlatego, że przepaść jest głęboka i spadanie długo trwa. No bo tak, spadamy co prawda w przepaść, ale przecież nie ma się czym martwić, bo na razie tylko lecimy. Więc jest dobrze. Uspokój się i nie rób sensacji. Jak uderzymy w dno, to się dopiero wtedy będziemy przejmować.
Podstawowym celem Związku Radzieckiego - Imperium Zła - było stworzenie Nowego Człowieka: homo sovieticus. Wychowanie ludzi, aby myśleli w nowy sposób. Wszystko wskazuje na to, że Unia Europejska ma dokładnie ten sam cel: zmienić nam sposób myślenia, sprawić żebyśmy zaakceptowali nieludzkie zachowania jako coś normalnego. Różnica polega tylko na tym, że Rosjan zastraszano, a Anglików się przekupuje. Bo przecież nic nie jest za darmo. Jeżeli płacą za donoszenie - to nie znaczy, że rozdają pieniądze, bo akurat ich mają za dużo. Nie. Za te pieniądze zmieniają społeczeństwo obywatelskie w społeczeństwo państwowe.
Chcesz znów bać się sąsiada?
Czy chcielibyście żyć w świecie, gdzie wszyscy na siebie nawzajem donoszą? Tak żyli ludzie w Związku Radzieckim - w ciągłym strachu przez sąsiadem. Wciąż dużo nam z tego zostało - dotąd boimy się siebie nawzajem. Chcemy znów powtarzać historię?
Więc kontestujmy! Sprzeciwiajmy się! Trzymajmy się mocno starych, uniwersalnych zasad, bo są dobre.Donoszenie na siebie jest obrzydliwe - i kropka. I żaden "obywatelski obowiązek" tego nie zmieni. Z kapusiami się nie rozmawia.
I choćby mi cały Londyn dawali, nie doniosę na ciebie - boś jest moim sąsiadem, a na sąsiadów się nie donosi. A kiedy naśmiecisz mi na chodnik albo ja stłukę ci szybę - załatwimy to między sobą. Jak Polacy. Jak sąsiedzi. Bez donosów.