Nawalony

2008-11-27Piosenki42262

Piosenka o winie. Cóż tu więcej powiedzieć? Wino jest po prostu dobre i tyle.

Podziel się z głupim światem

Słowa i chwyty:

D G Ludzie mi mówią: nie masz żony D A Nie mam żony. Nie mam też raka D G Po co mi żona, skoro są rzeczy D A D Lepsze - zwłaszcza dla Polaka D G Kiedyś kolega opowiadał D A Jak wrócił z knajpy późną nocą D G I żona krzyczy: byłeś na babach! D A A on: w sumie mogłem. Tylko po co? G D Zamiast chodzić na panienki A D Wolę wina łyk z butelki G D Zamiast szukać sobie żony A :D Wolę chodzić nawalony Mam koleżankę, magister biologii Wie wszystko na temat pajęczaków Czasem mi o nich opowiada Kiedy ma przerwę na zmywaku Więc zamiast się starać o tytuł magistra Robiłem wszystko żeby się nie dać Bo jedni studiują jakiegoś robaka A inni wolą go zalewać Zamiast badać pantofelki/Po co zwiedzać uniwerki Wolę wina łyk z butelki Zamiast mnożyć jamochłony Wolę chodzić nawalony A jeden ksiądz raz mówił kazanie: Kto pije, Bóg go skaże za to! I nagle wstaje jakaś dziewczyna Wstaje i mówi: masz rację, tato A jeden pastor kiedyś powiedział że wino jest złe, grzeszne i niezdrowe Pytam: a w co Jezus zmienił wodę? A on: w wino. Bezalkoholowe. Po co chodzić na pasterki Wolę wina łyk z butelki Niepotrzebne mi kościoły Wolę chodzić nawalony Wino stworzył Bóg By zwalało z nóg Nawet ludzie całkiem prości Piją owoc winorośli