Z okazji niespodziewanego osiągnięcia Wieku Świra (Adaś Miauczyński w filmie miał lat 7×7), postanowiłem przeżyć Kryzys Wieku Średniego.
Lubię odkrywać nowe rzeczy, lubie przeżywać nowe rzeczy, więc KWŚ mnie kusi. Bo tajemniczy i nowy. Ale mam z tym grubszy problem.
Bo lista typowych objawów to:
- Poczucie niespełnienia i żal, że „życie poszło nie tak”
- Nostalgia i częste wracanie myślami do przeszłości
- Smutek, apatia, obniżony nastrój, czasem stany bliskie depresji
- Porównywanie się do innych i poczucie, że „inni mają lepiej”
- Zwątpienie w sens dotychczasowych wyborów (małżeństwo, kariera, dzieci)
- Nagła chęć radykalnych zmian (nowa praca, partner, hobby, wygląd)
- Impulsywne decyzje i zachowania (zakupy, romanse, sporty ekstremalne)
- Spadek energii, wypalenie, brak motywacji do dawnych pasji
- Zwiększone zainteresowanie młodszym wyglądem (siłownia, nowe ciuchy, zabiegi)
- Problemy ze snem, rozdrażnienie, poczucie pustki
- Czasem wzrost spożycia alkoholu lub innych używek
Otóż z tej listy to się u mnie nic nie zgadza.
No bo tak:
- Poczucie spełnienia, że wszystko poszło daleko lepiej niż w najśmielszych scenariuszach
- Radość życia i nowe pomysły, tłumione aktualnie irytacją, że jest zima i że muszę rano iść do pracy (która jest OK, tylko zabiera czas i energię)
- Porównywanie się do innych i poczucie, że „mam lepiej niż inni”
- Dzieci nie ma, więc nie przeszkadzają żyć, małżeństwo się rozmyśliło i se poszło, a kariera? jaka kariera?
- Nie chcę żadnej nowej pracy, a partner sam se poszedł
- Wygląd fakt, dupy nie urywa, ale jak się z niskiego konia spada, to się człowiek dużo nie potłucze
- Siłownia mnie brzydzi, ubrania noszę póki się nie rozpadną i aż się boję pytać co to są te „zabiegi”
- Implusywne decyzje – jak najbardziej, ale dawniej były jeszcze bardziej impulsywne
- Motywacja do dawnych pasji kwitnie i rośnie do paru nowych
- Piłem, piję i pić będę. Nie paliłem, nie palę i nie będę. Nic się nie zmieniło.
No to co się w ogóle zmieniło?
A właśnie że mnóstwo! W tym roku zmieniam dom, adres, miasto, kraj, klimat, obywatelstwo pojedyncze zmieniam na obywatelstwo podwójne, żonę na nieżonę, motocykl na skuter, prawo jazdy A1 na A, pracę na pasję, wynajmowanie mieszkania na bycie właścicielem, zimę na lato, PHP na node.js.
I najważniejsze: pierwsze 50 lat życia zmienia się na ostatnie 50 lat życia.
Nie wiem czy to musi być 100, ale tyle razy mi mówili „100 lat niech żyje, żyje nam”, że nie wypada teraz nie dożyć.
Tylko nie wiem po ch*j.
Czy to nie kryzys?
Jeżeli nie kryzys, to na pewno przełom. Coś się kończy, coś się zaczyna, jak u Wiedźmina. Więc mam prawo do swojego KWŚ!
Poza tym mam myśli o umieraniu, co mnie uprawnia do KWŚ. Z tą tylko różnicą, że ja o tym o tym umieraniu myślę nie z przygnębieniem i poczuciem bezensu, tylko z satysfakcją i zadowoleniem. Że przeżyłem fantastycznie swój czas na planecie i idę w jeszcze lepsze miejsce!
No z czego się tu nie cieszyć?
Tylko, że dalej nic się z tej listy się nie zgadza i to wcale nie jest tak znowu fajnie.
Po pierwsze to wszystkich strasznie qrvia jak ktoś jest tak zadowolony z życia i nie ma na tyle przyzwoitości, żeby się zamknąć i przynajmniej udawać, że życie jest ciężkie i tak dalej.
A po drugie czuję się już do reszty nienormalny. Tak oderwany od typowego człowieka, że muszę poprosić o pomoc was – typowych ludzi – żebyście mnie nauczyli was rozumieć.
Bo to serio nie jest fajne, jak wszyscy razem elegancko siedzą zamuleni, każdy se wzdycha głęboko nad swoim ciężkim życiem i wypłakuje nad kieliszkiem szczerości żale nad nieudaną żoną, dzieckiem, karierą, a ty jeden fruwasz po pokoju zadowolony, bo lubisz żyć, fajnie się żyje, tyle że nic nie rozumiesz z tego co się dookoła ciebie dzieje. Wszyscy mają KWŚ i poczucie wspólnoty. A ty tylko vqrviasz wszystkich swoją vqrvjącą radością z chjwieczego.
No więc się was pytam: skąd się bierze KWŚ? Jak to się robi? Skąd wziąć własny? Jak go poprawić?
Pomożecie?
No to piszcie: czy ja coś robię q*va źle, że mi w życiu generalnie dobrze? Czy powinienem się wstydzić za to, na co nie mam wpływu, za krzywy ryj, za upływ czasu, za numer buta? Czy obowiązkowa jest postawa przepraszająca za to, że zwiększa mi się odchył wizualny od ideału Medialno Internetowego i że nic z tym specjalnie nie robię?
Ratujcie, tracę kontakt z Narodem!
Naród mi wypisuje – ustami Groka – że mam mieć żonę, dzieci, mieszkanie na kredyt i w wieku średnim tego wszystkiego żałować. Mam do wyboru: albo stracić chęć do życia i motywację do działania, jak przyzwoity Polak i obywatel, konsument i pracownik, albo być zmarginalizowanym dziwadłem, od którego rodzice odsuwają dzieci, bo „ten pan jest podejrzany, za dużo się uśmiecha, lepiej uważać”.
W końcu mówimy o kraju, gdzie powszechnie uważa się, że Amerykanie i Anglicy są „sztuczni” bo się do siebie ciągle uśmiechają. No przecież to niemożliwe, żeby ktoś był pogodny, przyjazny i otwarty na ludzi codziennie!
Tak że człowiek musi mieć przyzwoity KWŚ. A jak nie ma? To tym gorzej dla niego. Do terapeuty!
No więc co mam z tym teraz zrobić? Hę?







