Nie ma czegoś takiego jak „wykrywacz kłamstw”. Czytałem sobie wczoraj w nocy o wariografie (a.k.a. polyghraph), urządzeniu do którego
Znów przyszedł do mnie Amazon. Z racji tego, że publikuję tam książki. Właściwie jedną książkę, bo drugą wyrzucili jako, że była po
Poszedłem na pocztę wysłać książkę. Tym razem osobiście, bo sklepikarka wyjechała. Na poczcie siedem osób i pięć okienek, z czego dwa czynne.